ZSP nr 5 w Gdyni to jedna z placówek, w której progach goszczą uchodźcy z Ukrainy. Dzięki zaangażowaniu francuskiego miasteczka i naszej szkoły do Gdyni i na Ukrainę trafiło około 5 ton darów. Również tych, które potrzebne są żołnierzom, którzy od ponad miesiąca walczą o niepodległość Ukrainy. Jak wyjaśnia Judyta Śliwińska, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 5, kiedy w tej placówce pracuje się nad organizacją różnych działań, spotyka się cały szkolny zespół – nie tylko nauczyciele. Tak było też w momencie, kiedy szkołę wytypowano do stworzenia punktów dla uchodźców. - Ta historia to niezwykły przykład wielkiej empatii i wsparcia. Trzeba podkreślić jak ważna w tej inicjatywie była wzorowa organizacja ze strony szkoły i prywatnych osób z Francji. To zaangażowanie i przemyślane działanie sprawiło, że do nas i naszych sąsiadów na froncie trafiła konkretna pomoc. W imieniu całej naszej gdyńskiej społeczności, również tej ukraińskiej, dziękuję za to wsparcie i za trud, który włożyliście w przygotowanie tej podróży – mówi Bartosz Bartoszewicz, wiceprezydent Gdyni ds. jakości życia. W kolejnych dniach pracownicy spotykali się i dyskutowali o potrzebach swoich nowych podopiecznych i formach wsparcia jakich jeszcze mogą udzielić. W czasie rozmów obecna była pani Zofia Kuchta, kucharka. Jej córka od lat mieszka we Francji, w malutkim miasteczku Le Faou w Bretanii. Kiedy do Polski ściągały kolejne fale uchodźców społeczność Le Faou szukała możliwości zaangażowania się w pomoc. Pani Zofia skontaktowała więc dyrekcję ZSP nr 5 i Ewę Le Bourhis, swoją córkę. Dzięki temu niezwykłemu zbiegowi przypadków do Gdyni i na Ukrainę trafiła konkretna celowana pomoc. - Przeanalizowaliśmy nasze potrzeby i te apele o pomoc, które docierają ze strony ukraińskiej. Poprosiliśmy o konkretną, celowaną pomoc, żeby nie zbierać tego czego w magazynach jest już pełno – relacjonuje dyrektor Śliwińska. 20 marca po przejechaniu ponad 2 tysięcy kilometrów do Gdyni przyjechał transport pełen dobra. To odległość większa niż z Gdyni do Kijowa. 10 osób, często w samochodach prywatnych, spędziła dobę na podróży, aby dowieźć dary w miejsce, gdzie są one potrzebne. Francuscy właściciele szkoły prawa jazdy wypożyczyli przyczepy, firma ubezpieczeniowa ubezpieczyła cały transport. W akcję pomocy w tym niewielkim miasteczku włączyła się praktycznie cała społeczność - zorganizowano zbiórki rzeczowe i finansowe, zapakowano te artykuły na samochody. - Przyjechali samochodami z przyczepami pełnymi darów. Do Gdynia Areny trafiły kamizelki kuloodporne, pakiety medyczne oraz żywność z przeznaczeniem dla ukraińskich żołnierzy. Do GCOP przy ul. 3 Maja - żywność dla niemowląt, pieluchy, wilgotne chusteczki, odzież, środki higieny itp. Do nas, czyli do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 5 przy ul. Porębskiego 21 dostarczono rzeczy, które zostały zamówione wcześniej, drogą telefoniczną. Były to łóżka turystyczne, pościel, kołdry, poduszki, pieluchy, mleko, kaszki, klapki prysznicowe, bielizna osobista, słodycze odzież, kuchenki mikrofalowe, ekspresy do kawy, ręczniki… w sumie prawie 5 ton! - mówi dyrektor Śliwińska. A to nie koniec – mieszkańcy Le Faou zebrali również pomoc finansową, za którą tu na miejscu kupili naczynia jednorazowe, bieliznę, klapki, papier toaletowy. Część rzeczy zamówili wcześniej np. nowe komplety poduszek i kołder, tak aby tu w Polsce je odebrać i przekazać. Warto też zauważyć, że części tych produktów, jak np. łóżek turystycznych w Gdyni i okolicach nie sposób było kupić. Jednym z głównych inicjatorów organizowania pomocy dla walczącej Ukrainy jest pani Ewa Le Bourhis z grupą mieszkańców Le Faou, w skład której wchodzą: była burmistrz miasteczka, były fotograf, właściciele sklepów i firm. Grupa wolontariuszy z Francji w Gdyni spędziła dwa dni. Dyrekcja ZSP nr 5 pokazała jak zorganizowana jest pomoc uchodźcom w Polsce. Strona francuska wyjaśniała, że ich media informują o olbrzymiej skali pomocy finansowej kierowanej do Polski z Unii Europejskiej. Dlatego na miejscu zaskoczyło ich jak bardzo zaangażowani w działanie są po prostu zwykli Polacy. Podobnie jak nas gdynian zaskoczyła ich determinacja i chęć niesienia pomocy. Merci beaucoup! Galeria zdjęć Pobierz galerię Konwój z darami z Francji miał do pokonania ponad 2000 km // fot. archiwum prywatne mieszkańców Le Faou Pobierz zdjęcie Tak wyglądał rozładunek w ZSP nr 5 // fot. archiwum prywatne mieszkańców Le Faou Pobierz zdjęcie Mieszkańcy Le Faou przyjechali z wielką ilością darów, pod konkretnie celowane potrzeby uchodźców w Gdyni // fot. Michał Olszewski, archiwum ZSP nr 5 Pobierz zdjęcie Mieszkańcy Le Faou przyjechali z wielką ilością darów, pod konkretnie celowane potrzeby uchodźców w Gdyni // fot. Michał Olszewski, archiwum ZSP nr 5 Pobierz zdjęcie Część ekipy francuskiej: na zdjęciu w pierwszym rzędzie - Ewa Le Bourhis (po prawej), obok - była burmistrz, w drugim rzędzie: w kurtce pani Zofia Kuchta, obok - Judyta Śliwińska, dyrektor ZSP nr 5 oraz panowie mieszkańcy Le Faou // fot. archiwum prywatne mieszkańców Le Faou Pobierz zdjęcie Warunki pobierania Wszelkie prawa do zdjęć lub grafik prezentowanych w ramach portalu, należą do Prowadzącego portal lub do podmiotów z nim współpracujących i podlegają ochronie prawnej. Prowadzący portal zezwala na kopiowanie i przedstawianie utworów jedynie w celach niekomercyjnych oraz pod warunkiem zachowania go w oryginalnej postaci i zachowaniem kontekstu tematu, do którego zostało wykorzystaneprzez redakcję gdynia.pl. Opublikowane materiały powinny zawsze zawierać źródło, czyli adres strony www.gdynia.pl. Na publikowanie utworów w innych celach wymagana jest zgoda właściciela strony czyli Prowadzącego portal. Opublikowano: 06.04.2022 06:25 Autor: Zuzanna Kasprzyk (z.kasprzyk@gdynia.pl) Zmodyfikowano: 06.04.2022 09:22 Zmodyfikował: Agnieszka Janowicz