Historia

Grudzień 70 w Gdyni

Robotniczy protest, jaki 14 grudnia wybuchł w Gdańsku, a potem rozlał na wiele innych miast, przebiegał w Gdyni w niezwykle zdyscyplinowany sposób. Nawet komisja Biura Politycznego KC PZPR przyznała, że "w Gdyni nie wybito ani jednej szyby, nie podpalono żadnego gmachu, a mimo to podjęto decyzję o użyciu siły".

15 grudnia podpisane zostało pierwsze w dziejach PRL porozumienie miedzy Głównym Komitetem Strajkowym m. Gdyni a reprezentantami władzy. W kilkanaście godzin później członkowie komitetu zostali brutalnie aresztowani i osadzeni w więzieniu. Starania o ich uwolnienie, podejmowane następnego przez pracowników Stoczni im. Komuny Paryskiej, nie przyniosły rezultatu i po godzinie 15 stoczniowcy rozeszli się do domów. W mieście panował spokój. Wieczorem w telewizji gdańskiej wicepremier Stanisław Kociołek wezwał robotników, aby następnego dnia przystąpili do normalnej pracy. Posłuchali.

17 grudnia rano okazało się, że na wiadukcie przy przystanku Gdynia Stocznia, a więc w miejscu, przez które musieli przechodzić, stoją oddziały zbrojne. Wycofać się nie było gdzie, a kolejki elektryczne dowoziły coraz to nowych ludzi. Wskutek tego jedni spychali drugich coraz bliżej milicji i wojska. Po raz pierwszy wojsko otworzyło ogień z broni maszynowej o 6.05 i ogień ten był potem powtarzany.

Pierwszy pochód z ciałem niesionym na drzwiach dotarł (około godz. 7) do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej - miejsca, gdzie podpisane zostało porozumienie - i tam został rozpędzony.

Następne pochody - a szło ich wiele - na całej trasie atakowane były przez ZOMO, a helikoptery zrzucały petardy i gaz łzawiący. Drugi pochód z ciałem (świat obiegło zdjęcie wykonane przez Edmunda Peplińskiego) rozbity został (ok. godz. 10) na ulicy Świętojańskiej. Walki uliczne trwały do końca dnia, dolne sale i piwnice PMRN pełne były zatrzymanych ludzi.

Zginęło tego dnia 18 osób (13 przy Gdyni Stoczni, 5 na ulicach). Najmłodszy z poległych miał 15 lat, najstarszy 34. Pogrzeby odbywały się nocą 19 grudnia, przy świetle reflektorów z wozów milicyjnych