2010

Podsumowanie

KOLOSY ZA ROK 2009, CZYLI TAK SIĘ TWORZY HISTORIĘ 

Tego właściwie należało się spodziewać, ale rzeczywistość i tak przeszła oczekiwania: w kulminacyjnym momencie XII Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Hali Sportowo-Widowiskowej „Gdynia” znajdowało się ok. 4000 osób. Największa podróżnicza impreza w Polsce trwała trzy dni. Nigdy wcześniej tak wielu (podróżników) nie miało okazji opowiedzieć o swojej pasji i zainspirować nią tak licznych (widzów). 

Jest sobota wieczór. Ktoś mówi, że tak musiało wyglądać to na festiwalu w Woodstock. I rzeczywiście. Wystarczyło być wtedy na dole dużej sali, w której odbywały się prezentacje, i popatrzeć: przed siebie, za siebie, w lewo i w prawo. Wszędzie ludzie. Na trybunach, składanych krzesłach i wprost na podłodze. Już nie setki. Tysiące. No i te brawa, które niosły się po zakończonych prelekcjach – to było naprawdę coś. Do tego ta budująca świadomość, że przecież wszyscy, którzy pojawili się na Kolosach, często całymi rodzinami, przyszli do gdyńskiej hali nie po to, by zobaczyć „sławne”, ograne telewizyjne gwiazdy czy innych bohaterów seriali, ale z potrzeby kontaktu z czymś autentycznym, inspirującym i naprawdę ciekawym. Nie mogli lepiej trafić. 

Od piątku rano do niedzieli wieczór w ramach XII OSPŻiA odbyło się ponad 80 prelekcji, w których swoje zdjęcia, filmy i relacje z wypraw przedstawiła z górą setka uczestników. Dało to pełny przegląd nie tylko najważniejszych dokonań eksploracyjno-podróżniczych ubiegłego roku, ale i najprzeróżniejszych emocji, sposobów opowiadania, rodzajów wrażliwości czy punktów widzenia. O tym, co pokazali w ciągu tych kilkudziesięciu godzin rowerzyści i motocykliści, żeglarze i kajakarze, alpiniści, piechurzy i autostopowicze opowiadać można by długo, najlepiej wszak było to zobaczyć na żywo.

Jedno na pewno nie ulega zaś wątpliwości: skalą i zakresem dokonań polskie środowisko podróżnicze reprezentuje dziś najwyższy poziom światowy. Ma także imprezę, która randze tej dorównuje. O podróżach opowiadano nie tylko w głównej, mogącej pomieścić największą liczbę widzów, sali, ale również w mniejszej sali seminaryjnej. Tam miał miejsce np. cieszący się ogromnym zainteresowaniem rodziców cykl prezentacji-wykładów poświęconych podróżowaniu z małymi dziećmi (pierwsze tego typu seminarium w Polsce). Tam również z prawdziwej indiańskiej dmuchawki można było postrzelać do wypchanej mewy. Znakomitym uzupełnieniem prelekcji okazał się Salon Mediów Podróżniczych. Ruch na stoiskach zajmowanych przez wydawnictwa i redakcje branżowych czasopism był tak duży, że niektórzy z wystawców narzekali tylko, że przywieźli ze sobą do Gdyni tak mało książek i gazet. Jak co roku imprezie towarzyszył też salon outdoorowy, na którym w przestronnych warunkach swoją ofertę prezentowali producenci odzieży i sprzętu. 

Zwieńczeniem całości było tradycyjnie przyznanie nagród za dokonania roku. Tym razem Kapituła i Rada Kolosów miały wyjątkowo trudne zadanie, wyjątkowo je też rozwiązały. Nie ulegając presji i mając świadomość, że decyzja taka może być niepopularna, członkowie decyzyjnego gremium przyznali Kolosa jedynie w kategoriach „Wyczyn Roku” oraz „Podróże”, pomiędzy żeglarzy (żeglarki), alpinistów i grotołazów rozdzielając równorzędne wyróżnienia. Super Kolosa za całokształt dokonań otrzymał Andrzej Ciszewski (laudację wygłosił Maciej Kuczyński). Lecz po co się spieszyć z zamykaniem imprezy, kiedy wszystko idzie tak dobrze?

Po uroczystej gali wręczenia nagród odbyła się jeszcze jedna prelekcja. Wygłosiła ją Elżbieta Dzikowska, gość specjalny XII OSPŻiA, świetnie znana nie tylko z prowadzonego przez nią niegdyś wraz z Tonym Halikiem autorskiego programu telewizyjnego „Pieprz i wanilia”, ale i dzięki popularnej serii książek „Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”. I dopiero wtedy można było powiedzieć, że trzydniowe święto polskich podróżników właśnie się zakończyło.  

Co dalej? Trzeba ruszać w drogę, by za rok znów było o czym opowiadać. Jak zwykle spotkamy się w Gdyni. 

PT