W nocy z 20 na 21 września nastąpi zmiana w organizacji ruchu na ul. Podjazd W nocy z 20 na 21 września nastąpi zmiana w organizacji ruchu na ul. Podjazd
Co Nowego

Gdyński słoneczny patrol

Opis alternatywny uzytkownicy/plechapawel@wp.pl/obrazek wyrozniajacy/ratownicy foto.jpg

13.07.2017 r.

W czasie wakacji czuwają nad naszym bezpieczeństwem nad wodą. Ratownicy – bo o nich mowa – opowiadają o swojej pracy na rzecz turystów i mieszkańców Gdyni.

Praca ratownika jest niezwykle wymagająca. Na barkach ubranych w pomarańczowe koszulki młodych ludzi spoczywa bezpieczeństwo osób wypoczywających na plaży. – Przede wszystkim trzeba dobrze umieć pływać. Należy rozwijać swoje umiejętności pływackie, następnie przejść specjalne testy pływackie i ratunkowe. Potem kandydat musi przejść tzw. kurs MSW. Składa się on z zadań takich, jak przepłynięcie 400 metrów dowolnym stylem poniżej ośmiu minut, przepłynięcie pod wodą i wyłowienie krążków czy holowanie przez 150 metrów. Dwa ostatnie sprawdziany to wyciągnięcie osoby poszkodowanej na brzeg i przepłynięcie kraulem ratowniczym – opowiada Maciej Dettlaff, który od ponad ośmiu lat pełni funkcję ratownika wodnego na gdyńskich plażach.

Młody ratownik podkreśla, że inspiracją do wybrania tego zajęcia była chęć niesienia pomocy innym. – Od szóstego roku życia trenuję pływanie i zawsze podobała mi się ta praca i związana z tym możliwość pomocy drugiej osobie – mówi Maciej Dettlaff. Jak wyjaśnia gdynianin, jego dzień pracy zaczyna się od rozruchu. – Zaczynamy od rozgrzewki. Spotykamy się na plaży w okolicach godz. 9.00, po rozgrzewce przygotowujemy stanowiska i strzeżemy plaż. Patrolujemy wody tuż przy brzegu, a w razie konieczności mamy grupę interwencyjną, która może udzielać pomocy na większych odległościach – dodaje.

Pytany o to, co najczęściej zmusza ratowników do interwencji, Maciej Dettlaff nie zastanawia się długo. – Najczęstszym powodem interwencji jest brawura plażowiczów i alkohol. Przykładowo w Gdyni zdarza się, że ktoś pokonuje uskok przy marinie i wpływa do niej, w okolicę zacumowanych i poruszających się jachtów. To bardzo niebezpiecznie i nieodpowiedzialne zachowanie.  W słoneczne dni mamy około 5-6 interwencji, ale wszystko zależy od pogody – wyjaśnia.

Ratownicy pracują nie tylko w pogodne dni. Sporo zadań realizują również wtedy, gdy aura nie sprzyja wypoczynkowi na plaży. Wtedy jest czas na doskonalenie umiejętności. Kiedy pogoda nie dopisuje, staramy się całym zespołem ćwiczyć i przeprowadzać próbne akcje, np. wyciągania ludzi z wody lub interwencje z zasobnikiem, na łodziach czy
skuterze. Ćwiczymy różne warianty, a także doskonalimy nasze umiejętności pływackie i sprawność, by jak najlepiej być przygotowanym do służby
– opowiada Maciej Dettlaff.

Praca ratownika wodnego stanowi służbę na rzecz innych ludzi. Osoby wykonujące ten fach zgodnie podkreślają, że dobry ratownik to suchy ratownik.