Co nowego

Co łączy Gdynię i Opoczno?

Pan burmistrz Rafał Kądziela ogląda płytkę opoczyńską ze zbiorów Mini Muzeum, fot.M.Kowalski

Pan burmistrz Rafał Kądziela ogląda płytkę opoczyńską ze zbiorów Mini Muzeum, fot.M.Kowalski

04.05.2018 r.

430 km dzieli Gdynię i Opoczno, ale co je łączy? Odpowiedź znajduje się na podłogach i ścianach wielu gdyńskich budynków. To przepiękne modernistyczne gorseciki i płytki, które powstawały przed wojną w opoczyńskich zakładach ceramicznych. Do dzisiaj można je podziwiać na podłodze w Hali Łukowej w zespole Miejskich Hal Targowych, w budynku Dworca Morskiego, czy w największym gdyńskim domu mieszkalnym, tzw. „Bankowcu”.

Rafał Kądziela, burmistrz Opoczna, odwiedził Gdynię już dwukrotnie, po raz pierwszy całkowicie incognito, po raz drugi oficjalnie, dzięki czemu mogliśmy zapytać o powody zainteresowania naszym miastem. W planach Opoczna jest powołanie do życia Muzeum Płytki Opoczyńskiej, miejsca, w którym prezentowany będzie dorobek i kunszt słynnej przed wojną w całej Europie fabryki ceramiki „Dziewulski i Lange”. Towarzystwo Akcyjne Zakładów Ceramicznych Dziewulski i Lange, bo taką nazwę nosiła firma od 1913 roku, słynęło z najwyższej  jakości swoich wyrobów i starannie dobranych wzorów. Firma została założona w 1885 roku i oprócz zakładów w Opocznie miała także zakłady w Sławiańsku pod Charkowem, w ówczesnej Rosji.


 
Goście z Opoczna obejrzeli wnętrza domu czynszowego przy ul. Słupeckiej 9, gdzie płytki opoczyńskie są przy głównym wejściu do budynku. Po domu oprowadziła gości pani dr Anna Orchowska – Smolińska, architekt, historyk sztuki i znawca modernizmu. Następne w kolejności było Mini Muzeum, prowadzone przez panią Marię Piradoff-Link w dawnych schronach kamienicy przy ul. 3 Maja 27-31, budynku Funduszu Emerytalnego Banku Gospodarstwa Krajowego. Pani Maria opowiedziała o niezwykle komfortowym, jak na ówczesne czasy, wyposażeniu mieszkań, nierzadko mających dwie łazienki i prawie 200 m.kw. powierzchni. Płytki z Opoczna do dzisiaj znajdują się na głównej klatce schodowej i w zbiorach MiniMuzeum. Burmistrz Opoczna nie krył wzruszenia, oglądając rzeczy ”ocalone ze śmietnika”. Każdy przedmiot w tym muzeum został cudem uratowany, ale dzięki pasji pani Marii Piradoff  mieszkańcy już dzisiaj wiedzą, co zrobić z dawnym wyposażeniem mieszkań. Bardzo ciekawe było też spotkanie z miejskim konserwatorem zabytków Robertem Hirschem, który podzielił się swoją wiedzą o zachowanych w Gdyni przykładach ceramiki opoczyńskiej.


 
Rozmowa z Rafałem Kądzielą, burmistrzem Opoczna i Adamem Grabowskim, dyrektorem Muzeum Regionalnego w Opocznie.
 
 - Jakie szczęśliwe wiatry przygnały Pana do Gdyni?
 
RK - Chciałem się przyjrzeć kolekcji płytek, które zostały wyprodukowane w Opocznie. Płytki ceramiczne to nasza tożsamość. Te ze znakiem D-L są niezwykłej urody, o czym wszyscy wiemy. Niestety na naszych oczach ten okres się kończy, ludzie się ich pozbywają, to samo dzieje się w miejscach publicznych. Chcemy się zająć tym w sposób szczególny, robimy zdjęcia, szukamy tych miejsc, gdzie one jeszcze trwają. To już ostatni moment.
 
 - Prowadzi Pan własne śledztwo?
 
RK - Tak, ponad miesiąc temu prowadziłem takie prywatne śledztwo w Gdyni i znalazłem wiele miejsc…Są one związane z modernizmem i jego elementami. Podążając tym śladem, znalazłem je choćby w hali targowej i w przepięknej modernistycznej kamienicy. W podwórku przez przypadek znalazłem muzeum. Są na ścianach w restauracjach i kawiarniach. Nie byłem dobrze przygotowany, tym razem już jesteśmy i mamy nadzieję, że z pomocą Gdyni dotrzemy jeszcze w inne miejsca.
 
 - Widać, że jest Pan zakochany w tych płytkach….
 
 RK - W ogóle interesuje mnie historia i jeżeli jestem zakochany w Opocznie, to jasnym jest, że też w tych płytkach. Opoczno miało przed wojną największe zakłady ceramiczne w Polsce. Płytki opoczyńskie były sprzedawane w całej Europie, a na przeróżnych wystawach zdobywały pierwsze miejsca. Moim marzeniem jest to, by zbudować w Opocznie Muzeum Płytki Ceramicznej. To jest nasza tożsamość. To jest miasto predystynowane do tego.
 
 - A jak dzisiaj funkcjonuje ten przemysł w Opocznie?
 
RK - Muszę powiedzieć, że współczesne zakłady, które mają w swojej nazwie Opoczno, nie bardzo czują tą tożsamość…ten aspekt historyczny. Przykro mi to powiedzieć, ale tak jest. Tych zakładów jest wiele, są to dziś zakłady prywatne. Stara kadra rozpierzchła się po całej Polsce. A to jest ogromny kapitał. Chcemy do tych ludzi dotrzeć i namówić do współpracy. To nie jest łatwe. Wszyscy chcą sprzedawać i zarabiać. Co ich obchodzi, co działo się 80 czy 100 lat temu? A to dziedzictwo trzeba ocalić.
  
 - Jak Pan postrzega Gdynię?
 
RK - To miasto szczególne, powstało w okresie międzywojennym. To synonim nowej polskości, cieszyliśmy się wtedy, że Polska ma dostęp do morza. Okazuje się, że udział Opoczna w tym, co tu powstawało, jest znaczny. Te powiązania, ten element historyczny, który łączy Gdynię i Opoczno jest dla mnie ważny. Szukam elementów wspólnych. Co mnie urzekło? Wiele rzeczy. Ale przede wszystkim modernizm, te ślady pomysłu na polskość przedwojenną, To był wielki wysiłek naszego narodu, który tu był skierowany tu właśnie i spowodował to, czym jest Gdynia, czym jest dzisiaj Bałtyk dla Polski.
 
 - Czyli będziemy budować most między Opocznem a Gdynią, most wartości i most kulturowy…
 
RK - Oglądam właśnie katalog wystawy „Szkło, metal, detal. Architektura Gdyni w szczegółach”. Nie widziałem go wcześniej, a są w nim ewidentne ślady naszej przeszłości, naszej tożsamości. Wkradł się jednak pewien błąd. Czytam w opisie płytek podłogowych z Opoczna, że wytworzono je w fabryce Dziewulski i Lange, Warszawa. Oczywiście siedzibą firmy była Warszawa, ale płytki powstawały w Opocznie. I to są nasze opoczyńskie płytki. Nie wiem, czy w naszych zbiorach dysponujemy takimi zasobami, jakimi dysponuje Gdynia. Warszawę mamy „opanowaną”, dokonujemy tam na bieżąco inwentaryzacji zachowanych okładzin i posadzek. Niestety tam na naszych oczach ludzie skuwają te płytki.
 
Adam Grabowski - często bywa tak, że my mamy u nas  te płytki od kilku pokoleń, i dla nas to jest rzecz oczywista. Opocznianin powie – płytka to płytka - to ktoś z zewnątrz musi nam powiedzieć, jaką to ma wartość. Burmistrz urzęduje w siedzibie dawnych właścicieli fabryki i te płytki wciąż są na różnych kondygnacjach. Każdy się z nimi styka, nie mając świadomości ich wartości.
 
RK - Naszą bezpośrednią inspiracją były Dni Ceramiki w Bolesławcu. Przyjeżdżają na nie tysiące turystów z całego świata. To trzy dni wielkiego święta ceramiki. W PRL-u obchodzono u nas Dzień Ceramika, dzisiaj nie mamy takiego święta. Jadąc do Barcelony, podziwiamy Gaudiego, w Lizbonie jest Muzeum Ceramiki. Drugie w Europie będzie w Opocznie. Wchodzimy teraz w etap rewitalizacji starego miasta, to Dziewulski i Lange zbudowali to miasto. Nie mamy nawet fotografii tych założycieli. Nasza rola polega na tym, żeby to ocalić, przywrócić im pamięć.  


 
Więcej o opoczyńskich płytkach
Płytki opoczyńskie wyrabiane były na spodach ogniotrwałych, wymagających wysokotemperaturowego wypału, co nadawało im szczególną twardość i mrozoodporność. Do I wojny światowej poza „Dziewulskim i Lange” tylko w Anglii stosowano ogniotrwałe spody i tylko z angielskimi płytkami mogła się równać posadzka z Opoczna. Przewyższała natomiast własnościami mechanicznymi wszystkich pozostałych europejskich konkurentów. Potwierdziło to w 1901 r. laboratorium mechaniczne Instytutu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu, podczas prób porównawczych ścieralności płytek firm „Dziewulski i Lange” oraz „Villeroy i Boch”. Laboratorium chemiczne tegoż instytutu potwierdziło odporność zarówno kolorów jak i materiału płytek na działanie tak stężonych jak i rozcieńczonych zasad oraz kwasów: azotowego, siarkowego i solnego. Najlepszym dowodem jakości i trwałości posadzki opoczyńskiej są do dziś zachowane podłogi m.in. wszystkich XIX–wiecznych gmachów Politechniki Warszawskiej w Warszawie.
 
Towarzystwo Akcyjne Dziewulski i Lange prezentowało swoje produkty na licznych wystawach i targach, uzyskując zaszczytne nagrody i wyróżnienia. I tak: w 1897 roku Złoty Medal w Kijowie, w 1900 roku Wielki Medal Srebrny na Wszechświatowej Wystawie w Paryżu, w 1901 roku dyplom honorowy (Grand Prix) na Petersburskiej Międzynarodowej Wystawie Ceramicznej, w 1903 roku dyplom honorowy i Złoty Medal w Brukseli, w 1909 roku Złoty Medal w Rewelu (obecnie Tallin), w 1909 roku najwyższa nagroda dyplom uznania na Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie, w 1909 roku najwyższa nagroda Wielki Złoty Medal w Jekatierynosławiu (Dniepropietrowsk), w 1926 Złoty Medal w Łodzi, w 1926 roku Złoty Medal Wystawy Budowlanej we Lwowie, w 1927 roku Złoty Medal Wystawy Sanitarno–Higienicznej w Warszawie, w 1928 roku Złoty Medal na pierwszych Targach Północnych w Wilnie i w 1929 roku Złoty Medal Państwowej Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu.

Fabryki ceramiczne Towarzystwa Akcyjnego Dziewulski i Lange dały początek przemysłowi ceramicznemu zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Pomimo tego, że prawnie spółka nie miała siedziby w Opocznie, to właśnie to miasto przez wiele lat było polskim centrum produkcji płytek ceramicznych, podobnie jak Sławiańsk na Ukrainie. Na rok przed wybuchem wojny w 1913 r. zmieniono nazwę przedsiębiorstwa na Towarzystwo Akcyjne Zakładów Ceramicznych Dziewulski i Lange. Formalnie był to koniec Towarzystwa Akcyjnego Dziewulski i Lange oraz początek nowego rozdziału w historii firmy. Ale moment był nie najlepszy i intensywny rozwój fabryk zahamowały jesienią 1914 r. działania wojenne. Produkcja została wstrzymana, a w budynkach fabrycznych mieściły się magazyny zbożowe. Dopiero w latach 1922–23 zrealizowano przebudowę zakładów i ponownie uruchomiono produkcję. Nowa spółka nosiła przedwojenną nazwę i siedzibę miała nadal w Warszawie: zarząd przy ul. Rysiej 1, biuro sprzedaży z ekspozycją oferty przy Alejach Jerozolimskich 34. Z tego powodu „Dziewulski i Lange” wymieniany jest w wykazach firm warszawskich. Od 1931 r. po kolejnych zmianach przedsiębiorstwo nosiło nazwę Towarzystwo Zakładów Ceramicznych Dziewulski i Lange Spółka Akcyjna. W okresie międzywojennym dyrektorem przedsiębiorstwa był Piotr Dąbkowski, a opoczyńska fabryka zatrudniała ok. trzystu pracowników. W 1936 r. kapitał zakładowy spółki wynosił 2.700.000 złotych polskich (10.800 akcji na okaziciela). Podczas II wojny światowej fabryki opoczyńskie kontynuowały produkcję, choć w mocno ograniczonym zakresie. Po wojnie rozpoczął się nowy okres historii zakładów. W Monitorze Polskim z 8 czerwca 1949 r. ogłoszono Orzeczenie Ministra Przemysłu i Handlu z 24 kwietnia 1949 r. o przejęciu na własność państwa 44 przedsiębiorstw, wśród których na drugiej pozycji znalazło się Towarzystwo Zakładów Ceramicznych „Dziewulski i Lange”. Sp. Akc. Opoczno. Nacjonalizacja zakończyła okres istnienia firmy „Dziewulski i Lange”. Państwowe przedsiębiorstwo pod nazwą Fabryka Wyrobów Terakotowych „Opoczno” miało już siedzibę w Opocznie. Kolejnym reorganizacjom i przekształceniom towarzyszyły zmiany nazwy: 1951 r. – Opoczyńskie Zakłady Płytek Kamionkowych, 1963 r. – Zakłady Płytek Ceramicznych „Opoczno”, 1980 r. Zespół Zakładów Płytek Ceramicznych „Opoczno” i wreszcie po kormecjalizacji od 1998 r. Opoczno SA.
Dziś nie ma już starych zakładów produkcyjnych, które pamiętały okres przed 1914 r. – dawnych ZC–1 przy ul. Staromiejskiej oraz ZC–2 przy ul. Piotrkowskiej. Katalog zabytków budownictwa przemysłowego w Polsce w 1970 r. podawał jako zachowane zabytki przemysłu w ZC–1 obie lokomobile firmy „Wolf” i gniotownik oraz budynki przerobowni mas, wypału i suszarni, młynów kulowych, kotłowni z kominem a także parterowe magazyny. Z czasem znikały zabytkowe relikty przeszłości, jak maszyny parowe, stare hale czy ceglane kominy. Do dziś przetrwały tylko pozostałości zabudowań, piękny pałacyk przy ul. Staromiejskiej 6 – obecnie siedziba Urzędu Miejskiego i wspomnienia opocznian. A dawne logo firmy przedstawiające umieszczoną pomiędzy dużymi literami D i L sześcioramienną gwiazdę w okręgu z kropką pośrodku, ze względu na podobieństwo do Gwiazdy Dawida bywa dziś niesłusznie kojarzone z pamiątkami po Żydach zamiast z opoczyńską fabryką.

dr inż. Paweł Budziński, Towarzystwo Akcyjne Dziewulski i Lange, źródło: www.opoczno-top.pl, (dostęp 27.04.2018)

  • nk oprowadza po budynku "Bankowca" - podwórze, fot.G.Pilarczyk
  • Pani Maria Piradoff-LInk oprowadza po Mini Muzeum, fot.G.Pilarczyk
  • Ink oprowadza po budynku "Bankowca" - podwórze, fot.G.Pilarczyk
  • MIni Muzeum, ul. 3 Maja 27-31, stworzone przez panią Marię Piradoff-Link, fot. M.Kowalski
  • Kamienica czynszowa ul. Słupecka 9, fot. G.Pilarczyk
  • Dom czynszowy, ul. Słupecka 9, klatka schodowa,  fot. B.Ponikiewski
  • Goście z Opoczna przed wejściem do domu przy ul. Słupeckiej 9, fot.G.Pilarczyk
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, fot. B.Ponikiewski
  • posadzka z płytek Dziewulski i Lange, hala targowa, fot. B.Ponikiewski